Zanim ogień poznał żelazo,
a morze nauczyło się gniewu —
on już stawiał krok na krętych ścieżkach losu.
Nie był krzykiem w bitwie,
lecz ciszą między uderzeniami toporów.
Mówiono, że idzie tam, gdzie kończą się pieśni
Że tarcze milkną, gdy jego cień dotknie ziemi
Że wiatr niesie jego imię, lecz nigdy go nie wypowiada
Nie szukał chwały.
Chwała sama nie umiała go ominąć.
A gdy pytano, kim jest —
starszyzna odpowiadała tylko:
„Tego nie zapisuje się runami.
Tego się pamięta… albo ginie próbując zapomnieć.”